Wojciech Kocjan
Specjalizacja jest jedyną drogą do wysokiej jakości magazynu internetowego - uważa kolejny gość portalu Slowawsieci.com - redaktor naczelny magazynu iGOL - Wojciech Kocjan.
Jak można wytłumaczyć ostatnie pogorszenie się sytuacji na rynku prasy elektronicznej?
Przede wszystkim jest to wina zbyt dużej konkurencji na rynku, 2 lata temu nowe e-ziny powstawały jak grzyby po deszczu. Z czasem te mniejsze i gorzej prowadzone upadały, a i te "większe" często nudziły się po pewnym czasie swym założycielom. Trzeba pamiętać, że prowadzenie własnego zinu zabiera wiele czasu, bez dużego nakładu sił magazyn ma marne szanse by przetrwać. Nie wszyscy redaktorzy naczelni wiedzieli o tym od początku, potem srogo się rozczarowywali i rezygnowali z tego zajęcia.
Czy będzie poprawa?
Jeśli chodzi o ilość nowych e-magazynów - wątpię. Co jakiś czas powstają co prawda nowe, ale też wiele upada. Okazało się, że rynek czasopism elektronicznych nie jest jeszcze tak duży jakby się mogło początkowo wydawać, dlatego wątpię żeby w najbliższej przyszłości znacznie zwiększyła się liczba czasopism internetowych. Z kolei biorąc pod uwagę jakość tekstów - uważam, że z tym jest coraz lepiej. E-ziny "starzeją" się, redaktorzy zdobywają doświadczenie i - wydaje mi się - piszą lepiej. Inna kwestia - zwiększają się możliwości e-prasy, pojawiają się wywiady ze znanymi osobistościami, relacje z rozmaitych imprez itp.
Lub redakcje doskonalą swoje zaplecze techniczne. Na przykład e-zin CyberCore wydawany jest w formacie PDF. Co myślisz o zastosowaniu tego formatu w prasie elektronicznej?
Format PDF bardziej kojarzy mi się z książkami elektronicznymi lub pojedynczymi publikacjami (raport, dokumentacja) - pomysł wydania w ten sposób e-zina jest ciekawy, ale - jak dla mnie - niezbyt wygodny. Przyjemniej czyta się wersję html, .pdf nie przypadł mi zbytnio do gustu.
Już jakiś czas temu można było zauważyć tendencję do specjalizacji prasy elektronicznej. Mamy już e-ziny filmowe, poświęcone grom komputerowym, muzyce czy sporcie... Czy to było dobre posunięcie redakcji?
Absolutnie tak. Specjalizacja jest jedyną drogą do wysokiej jakości magazynu. Ostatnie lata na rynku e-prasy pokazały to dobitnie. Jeśli w zinie znajdziemy teksty od gotowania po programowanie - mamy pewność, że żaden temat nie został należycie potraktowany. W przypadku monotematyczności redaktorzy mogą skupić się tylko na jednej rzeczy - pisaniu o tym, na czym znają się najlepiej. Jeszcze przed powstaniem magazynu należy ustalić profil pisma, tematy jakie będą w nim poruszane. Bez tego, marnie widzę przyszłość takiej e-gazety.
Prasa elektroniczna to nie tylko e-ziny wydawane w postaci zbioru dokumentów HTML. Ostatnio nastał boom na newslettery...
Newslettery mają jednak całkiem inną funkcję niż e-ziny. Służą one promocji danej witryny, zaproszenia internautów do wejścia na stronę. Często spotykane są sytuacje, kiedy newsletter wysyła się automatycznie, bez ingerencji człowieka. Skrypt sam pobiera skróty newsów, dołącza stopkę, informacje o prenumeracie - i wysyła się np. codziennie o 6 rano. Ot, taki poranny przegląd wiadomości dla prenumeratora.
Inna sprawa to e-ziny w formie e-maila (w formacie .txt lub .html). Są one jakby połączeniem e-zina i newslettera. Często wysyłane są nieregularnie, najważniejsze w nich są nie skróty wiadomości z serwisu, lecz - maksymalnie kilka - artykułów. Czytelnik, dostając takiego e-maila, dowiaduje się więc kilku nowych rzeczy, a przy okazji wejdzie na witrynę wydawcy. Dzięki temu - lepiej niż w przypadku zwykłych newsletterów - budowana jest więź między użytkownikiem, a serwisem. Uważam takie rozwiązanie za bardzo pożyteczne - autorzy serwisu nie muszą poświęcać wiele czasu na zredagowanie pojedynczego numeru, w porównaniu ze zwykłym e-zinem, a ten okazuje się bardzo ciekawy dla czytelnika - w zwykłym e-mailu dostaje ciekawy tekst, do tego przegląd co też ciekawego wydarzyło się na danej stronie on-line.
Tak robi wydawnictwo Escape Magazine i ostatnio także BANA.pl. Czy można się tego spodziewać po Twoim magazynie?
Takich planów na dzień dzisiejszy nie ma, wątpię też by zrodziły się w najbliższej przyszłości. Obecna forma magazynu - choć dużo bardziej pracochłonna - wydaje mi się ciekawsza i atrakcyjniejsza dla czytelnika.
Jakiej rady udzieliłbyś redakcjom, które dopiero pracują nad pierwszymi numerami swojego e-zina?
Przede wszystkim - stworzyć coś unikalnego. Nie kolejny e-zin o komputerach i Internecie, lecz traktujący o temacie, w którym konkurencja jest mała, czy też praktycznie nie istnieje. Największe e-ziny wydały już ponad 20 czy nawet 30 numerów - startującym e-zinom bardzo ciężko będzie dorównać poziomem do takich "gigantów". Kolejna sprawa - ciężka i wytrwała praca. Bez tego żaden e-zin nie ma szansy osiągnąć sukcesu, zwłaszcza na początku redakcja musi się bardzo postarać. Po kilku miesiącach, jeśli e-zin w tym czasie dobrze się rozwijał, zaczyna być jakby "z górki". Nowi redaktorzy sami zaczynają zgłaszać swoją chęć do pracy w e-zinie, łatwiej zdobyć np. miejsce na serwerze, pojawiają się także serwisy chcące np. wymienić się bannerem itp.
Warto także na początku zadbać o odpowiednią ilość redaktorów, koniecznie trzeba w zespole mieć chociaż jedną osobę znającą się na tworzeniu stron od strony technicznej - niezbędna jest strona on-line magazynu, funkcjonalny design, poza tym co miesiąc ktoś musi magazyn "składać".
Całkiem inna sprawa jest w przypadku, kiedy serwis mający już pewną markę w Internecie decyduje się na wydanie e-zinu. Na pewno jest wtedy dużo łatwiej - jest już zespół redakcyjny, dużo łatwiej zdobyć prenumeratorów czy ogólnie rozreklamować magazyn.
Może to pytanie dość tendencyjne i abstrakcyjne, ale co byś robił dzisiaj, gdyby iGOL nie istniał?
Trudno powiedzieć. Pewnie próbował bym tworzyć jakieś strony internetowe, może wystartował bym z własnym serwisem, choć raczej wątpię, że o tematyce piłkarskiej... W każdym bądź razie na pewno nie żałuję decyzji o stworzeniu iGola, gdybym dziś miał taki wybór - na pewno bez wahania założyłbym iGola "drugi raz".

